Kilka słów o autorce

Magdalena Firlej-Oliwa jest lekarzem weterynarii. Swoich pacjentów przyjmuje w Krakowie. W mediach społecznościowych znana jest jako @weterynarz.tez.czlowiek. Jej profil obserwuję już od dłuższego czasu. Jeśli Ty tego nie robisz, proponuję to zmienić. To właściwie pierwsze konto lekarza weterynarii, jakie zaobserwowałam. Gdyby Instagram wprowadził ograniczenie obserwowanych kont do 10, na pewno wciąż śledziłabym profil Magdy. Znajdziesz tam kulisy z życia lekarza weterynarii, niezwykle wartościowe posty edukacyjne, a od niedawna także #czwartkoWETpogaduchy - czyli krótkie live’y, na których poruszane są różne zwierzęce tematy. Magdę możesz też znaleźć jako ekspertkę na platformie Dogflix. O tej platformie na pewno jeszcze opowiem Ci więcej, kiedy trochę się wdrożę, ponieważ dopiero wczoraj dołączyłam do subskrypcji. Pewnego popołudnia przeglądałam sobie Instagram i trafiłam na story Magdy z pytaniem “gdybym napisała książkę, to chcielibyście, żeby była o tym, jak dbać o zwierzaki, czy wolicie poznać weterynarię od kuchni?”. Oczy mi się zabłyszczały. Przecież na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi - CHCEMY WSZYSTKIEGO! Okazało się, że było to pytanie pułapka - książka była już napisana, czekała na wydanie i poruszone są w niej obie kwestie. To teraz trochę sobie ją omówmy.

Dla kogo jest ta książka?

Dla przyszłych opiekunów

Jeśli jeszcze nie mieszka z Tobą kot czy pies warto zapisać sobie tę pozycję na liście książek do przeczytania. Znajdziesz w niej wskazówki, czym kierować się przy wyborze zwierzaka. Spory fragment poświęcony jest hodowlom i pseudohodowlom. Dlaczego chcąc psa “na kolanka” nie warto oszczędzać i czym taka oszczędność może grozić. Dowiesz się również, jak przygotować się do pierwszej wizyty weterynaryjnej, kiedy powinno się ją odbyć, co robić i przede wszystkim czego nie robić w gabinecie. Jakie choroby grożą maluchowi, jak powinien wyglądać kalendarz szczepień i odrobaczeń. Czyli te punkty, z którymi prędzej czy później świeżo upieczony opiekun będzie musiał się spotkać. A także wiele innych tematów, które poruszę w dalszej części recenzji. 

Dla starych wyjadaczy

Wydawać by się mogło, że książki o opiece nad zwierzętami kierowane są typowo do opiekunów małych szczeniąt oraz osób, które dopiero przygotowują się do roli zwierzęcego rodzica. Wszak osoby, które mają w domu od lat watahę psów czy stadko kotów powinny już wiedzieć wszystko! Nic bardziej mylnego. Warto zdobywać wiedzę przez cały czas. Tym bardziej, że nauka ciągle się rozwija, przeprowadzone zostają nowe badania i swoją wiedzę należy ciągle aktualizować. Jeszcze niedawno krążył mit, że suczka raz w życiu powinna mieć szczenięta. Z medycznego punktu widzenia jest to bujda na resorach. Mimo tego, podczas spacerów z Freją, co jakiś czas pada to stwierdzenie. Jeśli nie kręci Cię chęć zdobycia nowej wiedzy (jak to w ogóle może kogoś nie kręcić?), gwarantuję, że podczas czytania historii z życia weterynarza szczęka kilkukrotnie stuknie Ci o podłogę. Największe wrażenie zrobiła na mnie historia pewnego królika (niestety bez happy endu) oraz historia z nocnej zmiany. Ale niczego nie spoileruję - przeczytaj sam_a.

Co nieco o chorobach

Zanim napiszę, jakie choroby zostały poruszone w książce, wiedz jedno. Po przeczytaniu jej nie zdiagnozujesz samodzielnie swojego zwierzaka, ani nie ustalisz jego terapii. Do tego służą wizyty w gabinecie weterynaryjnym, a nie przeczytanie książki, artykułu w internecie czy zadanie pytania w grupie na FB. Twój pies ma biegunkę? Przyczyn może być wiele i to właśnie lekarz weterynarii jest od tego, żeby ją znaleźć. W książce znajdziesz opisane choroby, które często spotykane są w psim i kocim środowisku. Zaczynając od chorób zakaźnych, niezwykle groźnych we wczesnym etapie życia, przez choroby odkleszczowe po choroby nowotworowe. Znajdziesz w niej tyle informacji, ile powinien znać opiekun. Czyli bez trudnej medycznej terminologii i skomplikowanych procesów powstawania chorób. A jeśli gdzieś pojawi się trudniejsze słowo - zostaje ono wyjaśnione. Rozdział, który szczególnie teraz powinien Cię zainteresować, to ten poświęcony chorobom przenoszonym przez kleszcze. O kleszczach możesz poczytać również w naszym artykule. Cytując autorkę “ciało to nie maszyna”. Choroby pojawiają się na różnych etapach życia zwierzaka. Sami z Freją jesteśmy w gabinecie średnio raz w miesiącu. Głównie dlatego, że jest małym dzikiem, który na siebie nie uważa. Choć życzę Frei, by odwiedzała gabinet wyłącznie na szczepienia i profilaktyczne badania, jestem świadoma, że nie zawsze powodem wizyty będą pierdoły, takie jak rozcięta na spacerze łapa. Przeczytanie w książce o różnych możliwych chorobach dało mi pewnego rodzaju spokój. Strach często pojawia się z niewiedzy. Warto więc sięgnąć po tę pozycję, żeby zapoznać się z tym, co może się wydarzyć. Całym serce życzę każdemu, żeby nigdy nie musiał mierzyć się z problemami pojawiającymi się w książce. Ale wiedzieć warto. Dla własnego spokoju.

Coś o pracy lekarza weterynarii

Kiedy byłam dzieckiem, rozważałam karierę w weterynarii. W końcu super byłoby leczyć słodkie zwierzaczki. Dziś cieszę się, że moje życie poszło innym torem. Moje dziecięce wyobrażenia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. W książce możemy przeczytać, że “(...) wbrew obiegowej opinii lekarz weterynarii pracuje głównie z ludźmi. Z ich emocjami.”. Czy wiesz, że lekarze weterynarii są grupą zawodową, w której jest największy odsetek samobójstw? Ja też nie byłam tego świadoma, dopóki nie sięgnęłam do książki i nie przeczytałam, jak wygląda praca lekarza od kuchni. Swoją drogą polecam Ci również wywiad z lek. wet. Paulą Dziubińską-Bartylak na temat samobójstw wśród lekarzy weterynarii. Ostrzegam Cię jednak, że nie jest to lekka rozmowa. W książce “Jak mądrze zadbać o swojego psa i kota” znajdziesz sporo historii zza weterynaryjnych kulis. Niektóre są smutne, niektóre zabawne. Wszystkie prawdziwe (mam nadzieję). Myślę, że po przeczytaniu jej, spojrzysz z większym zaufaniem na lekarza prowadzącego Twojego zwierzaka. 

Od narodzin aż do śmierci

Rozdziały książki poruszają tematy od narodzin aż do śmierci. Znajdziesz w niej cały rozdział, który rozwiewa mity dotyczące kastracji zwierząt. Poznasz zarówno argumenty za, jak i te przeciw. Jeśli masz wątpliwości, czy wykastrować swojego zwierzaka, mam nadzieję, że po lekturze będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. Chociaż książkę czyta się szybko i przyjemnie, złapałam się na tym, że ostatnie dwa rozdziały zajęły mi dwa tygodnie. Dlaczego? Ponieważ poruszają temat, którego nie da się przeczytać bez emocji. Są poświęcone starości i eutanazji. Tym, co może dziać się z organizmem, kiedy pies czy kot staje się seniorem oraz kiedy podjąć decyzję o pożegnaniu się z nim. Chociaż Freja ma tylko półtora roku i podczas pisania tych słów leży wesoło na podłodze brzuchem do góry, tematy te bardzo ściskają mi gardło. Śmierć jest jedyną pewną rzeczą, jaka czeka każdy żywy organizm. Rozdziały jej poświęcone pomogą Ci się z nią oswoić. Przyznaję, podczas ich czytania poleciała mi łezka. Tak, jak poleciała mi przy ostatniej dedykacji.

Podsumowanie

“Jak mądrze zadbać o swojego psa i kota” jest według mnie pozycją obowiązkową dla każdego opiekuna. Ogromnie cieszę się, że powstała i z wielką przyjemnością będę ją polecać. Została napisana dla zwykłego zjadacza chleba, więc czyta się ją bardzo lekko. Znajdziesz w niej dokładnie tyle informacji, ile powinieneś_naś wiedzieć - bez zbędnych medycznych zwrotów. Czy dzięki niej samodzielnie wyleczysz swojego zwierzaka? Nie. Ale być może dzięki niej będziesz czujnie obserwował_a swojego pupila, szybciej wychwycisz niepokojące objawy i zgłosisz się z nim na badanie. Dbaj o swojego zwierzaka i pamiętaj - weterynarz też człowiek.